Kąpiele

Pamiętam te pierwsze kąpiele.

Kochasia, który wykręcał się w wannie i popiskiwał ze zniecierpliwienia. Zawsze go wtedy uspokajałam, powtarzałam: "dzielny pies" i obiecywałam, że już za chwilę kończymy. On tylko patrzył pełnymi wyrzutu oczami, o ile akurat nie przysłaniał ich wodospad czarnej mokrej sierści.
Dziś ma zdecydowanie więcej siwych włosów, niż byłabym w stanie policzyć. Wypłowiał trochę, na zadzie jakoś mniej wszystkiego, bródka krótko przycięta. Stoi też cierpliwie, bez mruknięcia i tylko spojrzenie pozostaje niezmienne, choć wzrok zmętniały. Nie zmieniły się też moje zapewnienia, że dzielny z niego pies. Bo dzielny.


Zawsze najpierw pytałam Gadzinę, czy idziemy się kąpać. Odpowiadała mi dudniącym "łu-łu-łu", a potem robiła wszystko, byle tylko nie dać się zaciągnąć do łazienki. Zapierała się łapami przed wanną, warcząc z niezadowolenia, ale nie oddawałam jej zwycięstwa. Chwytałam za przednie kończyny i przekładałam na drugą stronę, a potem to samo robiłam z tyłem. Przy jej ciężarze takie działanie na raty było najskuteczniejsze. Kiedy już puściłam wodę, najpierw obowiązkowo musiała się jej nachłeptać. Chętnie wykorzystywała okazje do ucieczki i strzepywania z siebie wody z szamponem. Finalnie obie zawsze byłyśmy mokre.
Teraz częściej wchodzi do łazienki, gdy w niej przebywam, szykując się do wyjścia z domu. Przed kąpielą pyskuje jednak dokładnie tak samo. Zapiera się kilkakrotnie, jakby dla zasady, ale zagląda do wanny z pewną ciekawością. W końcu sama opiera łapy o jej brzeg i daje mi się przełożyć do środka. Nie chce już chłeptać, tylko oblizuje się z przejęciem i stoi grzecznie, od czasu do czasu potrząsając łbem, bo nie lubi, kiedy woda nalewa jej się do uszu. Nie można jej za to winić, nikt chyba nie lubi. Po myciu tylko jedna z nas jest mokra.


Pamiętam też dzikie harce i ocieranie się o wszystko po tym, jak oboje zostawali wypuszczeni z łazienki. Dziś nie ma już harców, tylko oszczędna radość. Za to zawsze jest nagroda, choćby na dwa ząbki. I będzie, bo w końcu to dzielne psy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Gdy myślisz, że o niego nie dbam

Piecyk, którego potrzebujesz

Niuchacz